Na parapecie, na balkonie i pod balkonem

Jestem po usunięciu zęba. Najbardziej podobało mi się to, że mąż mi musiał kupić loda – zalecenie lekarskie! A najbardziej wkurzają mnie końcówki szwów gdzieś tam przy podniebieniu…

Ale dość o tym!

Dzisiaj może trochę roślinek? W końcu niepostrzeżenie zrobiło się lato w pełni i wszystko rośnie wkoło.

Moje storczyki nadal kwitną – nie wiem, dlaczego tak długo… Nawet zakwitł ten inny – odmiany Miltonia:

storczyk miltonia

storczyki naokienne

Na balkonie rośnie mi zdrowo szczypior, lubczyk, koper i seler. Mam też zeszłoroczne poziomki, które zostawiłam w zeszłym roku i w tym także kwitną i owocują:

balkonowe poziomki

Z roślin ozdobnych na balkonie kwitną jeszcze bratki,

balkonowe bratki

a w tym roku zakwitł mi (jeszcze niepozornie) lilak Meyera, którego wsadziłam w zeszłym roku w wielkiej donicy:

lilak Meyera

Jeszcze tylko widok z balkonu:

widok z balkonu

i wyhodowana przeze mnie fioletowa róża:

moja fioletowa róża

Na koniec jeszcze tylko zdjęcie, które zrobiłam na początku maja na naszym osiedlu. Uwielbiam te drzewa (wiśnie ozdobne) w czasie kwitnienia.

wiśnie ozdobne

Misz-masz majowy

W tym roku przegapiłam kwitnienie tulipanów w Holandii. Już od wielu lat myślę o tym, żeby jechać i obejrzeć to cudo w naturze, ale – wiadomo – gdy pracowaliśmy, nie było o tym mowy. W tym roku pomyślałam o tym dopiero, gdy zobaczyłam zdjęcia znajomych z wycieczek na tulipanowe pola. Muszę sobie zapisać z odpowiednim wyprzedzeniem w kalendarzu. W przyszłym roku już nie odpuszczę!

U mnie pod balkonem tulipany jedne kwitną jeszcze, inne dopiero przekwitły – trwało to w tym roku wyjątkowo długo z powodu kiepskiej pogody. Zwykle tulipany kwotną u mnie 2-3 dni, bo wystawa południowa i jest ciepło.
A w ogóle – chyba związane też to z pogodą – zrobiłam się strasznie leniwa. Robię w domu tylko to, co muszę. Nie mogę się ogarnąć, chociaż – jak już pisałam – mam trochę szycia. Niestety – szycie wymaga natchnienia: jak go nie ma, to i nici z szycia – nie wyjdzie.Trochę przepatrzyłam garderobę, bo chyba jednak przyjdzie jakieś lato, a poza tym to wesele Najstarszego… Ponieważ postawiłam na niebieskości poskładałam inne kolorki w kącie, a wywiesiłam w szafie i poukładałam wszystko, co w odcieniach niebieskiego. Dokupiłam kilka cienkich i przewiewnych bluzek (nie wymagających prasowania). Po uszyciu dwóch topów (jasno- i ciemnoniebieskiego), a także spodni – będę miała komplet później na całe wakacje.

Zakupiłam też sandałki na wesele i właśnie stoją one w prawidłach i się rozciągają.

Buty o tęgości G i są za wąskie! Takie to mam nogi. Na dodatek lewą stopę mam bardziej i przy okazji zrobiłam sobie jej rtg, bo boli i szersza jakaś… Okazało się, że mam w lewej stopie torbiel zwyrodnieniową oraz zwapnienia z wolnym fragmentem kostnym. Cokolwiek to znaczy. Dobrze, że jeszcze nie odwiedziłam ortopedy (z lenistwa), bo będę miała do niego dodatkową sprawę (oprócz kolanka).

A kolanko (tfu, tfu!) chwilowo mnie nie boli. Zupełnie. Nie chcę tu siać dalekowschodniej propagandy, ale ból mi minął po trzydniowym i trzykrotnym nalepieniu sobie na kolanko cudownego przeciwbólowego plastra, który przyleciał do mnie z Chin (via Aliexpress). Może mi ktoś wierzyć, albo nie, ale nie boli. Nie wiem, na jak długo, ale chodzę bez bólu, śpię spokojnie – po prostu cud.

I tyle różności na dziś.

Wszystko rośnie wkoło

Dziś dla odmiany nie rozpiszę się, ale za to wrzucę kilka zdjęć z mojego podbalkonowego kawałka gleby, potem z balkonu i z parapetu. 

Pod balkonem jeszcze tylko różne rodzaje zieleni, a kwiatków na lekarstwo. Jednak widać, że coś tam się wykluwa:

wiosna pod balkonem

To zdjęcie z telefonu (dlatego jakość taka), zrobione przed chwilą – rozkwitły tulipany!

tulipany 10 kwietnia

Na balkonie z kolei bardziej kolorowo z powodu bratków [klik]:

na balkonie początek kwietnia

I na koniec moja duma, czyli storczyki, które kwitną bez opanowania. Pędy obwieszone kwiatami zwieszają się prawie na parapet, a jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa – dalej wypuszczają pąki! Cudo!

widok na parapet

nowy pęd

stary pęd

zaczątki nowych kwiatów

biała odmiana

Ciekawe, jak długo będą kwitły?

Zapomniałabym

Tak się zaczytałam, że zapomniałam o całym świecie. I głupio mi się tak zrobiło, że tylko czytam i czytam, a przecież za oknem toczy się jakieś, zupełnie realne życie.

W końcu zagoniłam męża do zrobienia stelażu pod skrzynki balkonowe. Przyniósł z piwnicy jakieś deseczki i przyrżnął konstrukcję. Potem pozbijał gwoździkami i jest gotowe. Wyrzuciłam też tego biednego chopa pod balkon, coby poobcinał suche badyle i w ogóle posprzątał trochę na działce pod balkonem.

Sama posprzątałam na balkonie i przygotowałam skrzynki do jutrzejszego sadzenia bratków (zakupił mi sąsiad). Jutro też zasieję w skrzynki koperek. Przydałoby się też trochę dymki na szczypior, ale to już muszę się pofatygować sama na targ.

Żeby nie było, że się całkiem op****alam – zrobiłam wielką michę sałatki jarzynowej – mąż uwielbia, a i spodziewamy się miłych gości. Znajoma przyniosła też parę rzeczy do skrócenia, co też zajęło mi trochę czasu.

BlackoutOprócz wędrówek do biblioteki dałam się wyciągnąć tylko dwa razy po zakupy po drodze z miasta, gdzie mieliśmy kilka pilnych spraw do załatwienia (u adwokata). A z biblioteki przytargałam „Blackout” thriller naukowy, liczący 779 stron (już się cieszę na jego czytanie)! Biorąc pod uwagę, że jeszcze nie przeczytałam wszystkich książek pożyczonych poprzednio, na pewno mam co czytać do samych świąt. A jeszcze okazało się, że prawdopodobnie będę musiała mieszkać tydzień u córki i opiekować się psem – to tam już tylko będę czytać, oglądać filmy na Netflix-ie (córka abonuje) i spacerować z Tygryskiem. Wymyśliłam tez, że może wykorzystam ten czas do zastosowania diety? Mąż niech sam się żywi w domu, a ja warzywka, twarożek i jogurcik. Zawsze trochę zrzucę… może… ;)))

I tak mimochodem okazało się, że wiosna w pełni. Drzewa zaczynają się zielenić, krokusy już zaczynają przekwitać, a wychodzą kwiaty hiacyntów i cesarskich koron. Jest pięknie!

szczaw i pietruszka w skrzynce na balkonie

teraz już krokusy przekwitają


Wiosna wkoło

Dwa dni temu już zrobiło się tak wiosennie, ciepło… zaświeciło słońce, ptaki zaczęły się wydzierać przed oknem… Ogarnęłam trochę na balkonie. Niestety – dzisiaj znowu zimniej i pochmurno, ale i tak widać, że wiosna tuż, tuż.

Z ziemi wychodzą kwiaty. Ta pora daje mi najwięcej radości, bo mam nawsadzane na działce pod balkonem mnóstwo cebulek, które właśnie zaczynają kwitnąć o tej porze. Najwcześniej oczywiście (oprócz rannika) przebiśniegi, ale także małe, żółte żonkile. Potem zaczyna się (już się zaczął) festiwal krokusów w różnych kolorach. Widać też już wychodzące liście cesarskich koron, hiacyntów i tulipanów. Będzie się działo!

wiosna

No i mam też wiosnę na parapetach. Przekwitło mi już hipeastrum, ale ruszyły intensywnie storczyki. Jeden już zakwitł, a będą kwitły jeszcze dwa – mają już całkiem duże pączki. Zakwitł mi też po raz pierwszy kwiatek podarowany kilka lat temu przez koleżankę: kliwia. To wszystko bardzo cieszy oczy.

storczyk

kliwia

Niestety – planowane wycięcia drzew między moim blokiem i sasiednim się odbyły. Efekt Szyszki sprawił, że zrobiło się cokolwiek łyso i nie wiem zupełnie, czemu to miało służyć. Na szczęście udało mi się uratować drzewa i olbrzymi krzew śnieguliczki tuż przed moim balkonem. Dzięki temu ja mam nadal widok na roślinność, a nie bezpośrednio na sąsiedni blok. I ptaki nadal mogą przesiadywać w krzaku obok mojego balkonu, drąc japy. I tak ma być!

Ostatki na balkonie i pod

Przyszedł taki dzień, kiedy nastała piękna pogoda po ulewnym deszczu. Nawet nie musiałam męża wyganiać do ogródka pod balkonem. Sam się zadeklarował, że pójdzie.

[nie wiem, czemu on tak ochoczo wszystko chce robić, pomagać – spodziewałam się większych oporów, a tu niespodzianka!]

Poprzycinał co trzeba, a ja tylko z balkonu pokazywałam paluszkiem gdzie i co ma skrócić. Wytargał także cebule mieczykowe do przechowania w domu, które jeszcze (nie wiem czemu) nie miały nawet zamiaru zaschnąć. Potem z balkonu wiadrem transportowałam mu te zwały ziemi (bardzo dobrej zresztą), które pozostały mi w skrzyniach po moich tegorocznych uprawach balkonowych. Trochę tego było, ale daliśmy radę. Mąż potem pięknie rozplantował tę ziemię.

jesienna działka

Zostawiłam sobie na balkonie dwie skrzynie, w których mam posadzoną cebulę siedmiolatkę, lubczyk i poziomki. Poziomki zresztą jeszcze owocują i co kilka dni zbieramy garstkę (tych, które dojrzałe są białe). 

ostatnie poziomki

Tak więc na balkonie też jest już porządek. Jak się zaczną mrozy, otulę te skrzynki starym chodniczkiem z kuchni i będę miała nadzieję, że to wszystko przeżyje do wiosny.

Jak już wspominałam – w przyszłym roku na balkonie (oprócz tego, co przeżyje) tylko kwiaty!!!

Zielona i czarna

Dzisiaj tylko z dziennikarskiego obowiązku chciałam pokazać coś oryginalnego, co wyrosło mi na balkonie:

papryka zielona i czarna

To z prawej to autentyczna papryka czarna. Wysiałam co prawda coś takiego, ale nie przypuszczałam, że wyjdzie naprawdę czarna…

Poza tym w tym roku bardzo pięknie mi kwitną niecierpki. Zawsze myślałam, że to kwiaty raczej półcienia i nigdy nie dawałam ich na balkon, bo mój balkon jest obrzydliwie bardzo nasłoneczniony. A tu proszę – jaka niespodzianka! Kwitną jak głupie już tyle czasu i jeszcze mają pąki!

niecierpek różowy

niecierpki pomarańczowe

i jeszcze są pączki

Dzisiaj, po wczorajszym odpoczynku, mąż zarządził sprzątanie ruin po naszej firmie (trzeba było doprowadzić teren do stanu sprzed postawienia budy). I tym sposobem odtrąbiam całkowity koniec tego etapu życia!

Żeby mi się rączki nie zastały, szyję nowe poszewki z polaru w trzech kolorach (sztuk 6).

A po niedzieli zaczynam malowanie mebli w sypialni. O!

Jeszcze coś rośnie

Moje uprawy balkonowe są bardzo okrojone. Najbardziej wkurzają mnie ogórki, które opanował mączniak. Zawiązało się mnóstwo małych ogóreczków, które – niestety – nie dorastają. Nie likwiduję tego jeszcze całkowicie, bo od czasu do czasu jakiś ogórek jednak urośnie i wtedy wcinam go prosto z krzaczka… Ale to już niedługo i wszystko to posprzątam.

Papryki, mimo złych rokowań (były trochę przenawożone), kwitną nadal i owocują dość obficie. Mam nadzieję na długą i ciepłą jesień – wtedy pięknie dojrzeją na balkonie.

dorastająca papryka

Najlepiej na balkonie urósł mi (i rośnie dalej) w tym roku seler – poszedł nie tylko w liście, ale i w korzeń. 

No i przebój tego lata – poziomki. Wysiane przeze mnie na parapecie pod koniec lutego, rozsadzane potem malutkie roślinki, wyrosły w dorodne krzaki. Większość jest odmiany żółtej, chociaż siałam po połowie żółtą i czerwoną – lepiej wzeszły żółte. W smaku niczym się nie różnią, są tak samo duże i pięknie pachną. Pod koniec miesiąca przesadzę je do docelowych skrzynek, w których na balkonie (opatulone) spróbuję przezimować.

kwitnące jeszcze poziomki

czerwona poziomka odmiana Rugia

poziomka żółta odmiana Yellow wonder

Przezimowywać będę także skrzynkę ze szczypiorem siedmiolatką, szczawiem czerwonym i lubczykiem.

W przyszłym roku dam sobie spokój z uprawami. Posadzę tylko kwiaty (dużo kwiatów) i będę się delektować ich urodą, leżąc spokojnie na leżaku i pijąc drinki z palemką! ;)))))

Kwiatki i inne ogórki

Dawno już nie pisałam o moich uprawach. Bo i też za bardzo nie było i nie ma o czym.

Pomidory rosną rachitycznie, ale (nie wiem dlaczego) nie kwitną. Ogórki chorują, papryka choruje. Najlepiej rośnie seler i szczaw. Ładnie rozrosły się poziomki, chociaż też chyba za bardzo poszły w liście. Ale kwitną i jakieś poziomki chyba będą. Z nich jestem bardzo zadowolona, bo też mam je z nasion i nie spodziewałam się, że tak ładnie wyrosną.

Nie podniecam się więc moimi uprawami balkonowymi. Zwłaszcza, że gdy w sierpniu będziemy wyjeżdżać, to i tak to wszystko zmarnieje, bo nie będzie miał kto tego doglądać. Większej szkody nie będzie, ani żalu…

papryka

poziomki z selerem

szczaw czerwony

ogórek

I na koniec – tamaryszek kwitnący pod balkonem, mimo że przycięłam go na jesieni tak, że ledwo wystawał z ziemi:

tamaryszek

W końcu fajna pogoda

Upały zelżały, a nawet zrobiło się chłodno ;))) 25 st.C… Dzisiaj na dodatek padało od rana i to kilkakrotnie. Nareszcie ziemia trochę odetchnęła z ulgą, a rośliny w końcu zostały porządnie podlane.

Teraz już wreszcie mogę się pochwalić moją jukką kalifornijską, bo jest w pełni kwitnienia:

jukka w pełni kwitnienia

To piękna, atrakcyjna roślina – szkoda, że po kwitnieniu jej pędy zamierają. Na szczęście ma mnóstwo nowych odrostów i mam nadzieję kiedyś znowu doczekać jej kwiatów.

Do ogródka pod balkonem zamówiłam dzisiaj trochę wrzosów, pięciorników i różnych bylin. Muszę obsadzić puste miejsca, bo mnie drażnią…

A na balkonie wszystko rośnie, ale nie jestem bardzo zadowolona, bo jakieś takie niedorobione. To jest koniec eksperymentów. W przyszłym roku stawiam tylko na kwiaty. I to raczej byliny i krzaczory ozdobne. Będzie ładnie i nie będzie tyle roboty. A pomidory i ogórki kupię na targu… :)))

poziomka

A poziomka sobie zakwitła znienacka…